ORANGE BOY
MASZ U NAS DŁUG
RECENZJA

Główny bohater, 16-letni czarnoskóry Marlon, mieszka w dzielnicy Londynu, która ma swoją długą przestępczą tradycję. Chłopak różni się od swoich rówieśników.


Po tym, co spotkało jego brata, obiecał mamie trzymać się z daleka od wszelkich problemów. Nieskutecznie. Z pozoru przeciętna randka z o rok starszą Sonią, kończy się tragicznie.
 Blondynka umiera przedawkowując ekstazę. Za to on zostaje sam z torebką narkotyku i tajemniczym telefonem dziewczyny.

 

Odkrywając, nieznane nikomu dotąd tajemnice, miłosna historia przemienia się w sprawę detektywistyczno-kryminalną.


Historia zaczyna się od wesołego miasteczka w klimacie rodem z lat 90, gdzie w tle słyszymy takie piosenki jak „Thriller” od Michaela Jacksona czy relaksujemy się przy utworach Franka Sinatry.  Piękna blondynka, którą ledwo zna główny bohater i tragedia w tle, pokazującą większą historię, którą odkrywamy wraz z dalszymi stronami książki.

 

nikt nikomu nie wierzy

Autor stworzył charyzmatyczne postacie, które przeplatają się w sieć kłamstw, gdzie skrywane sekrety mieszają się z odrobiną auto ironii Marlona. 


Czytelnik może zaobserwować zmianę tego odosobnionego chłopaka w pełnego gniewu i pewności siebie członka gangu. Pokazał on wyjątkowo silnie osobiste problemy głównego bohatera w w drodze o ochronę rodziny i własnego nazwiska.

Leave a Reply